Ulubieńcy czerwca!

Witam Was w kolejnych ulubieńcach! Czerwiec już za nami, a ja chciałbym na chwilę do niego wrócić i troszeczkę go podsumować. Zebrałem dla Was wszystko, co towarzyszyło mi w minionym miesiącu i podzieliłem na kilka kategorii.


Ulubieńcy z kategorii film

W czerwcu najbardziej ujął mnie australijski dokument "Blue" o zabijaniu stworzeń żyjących w oceanach i nie tylko. Zabijaniu w znaczeniu dosłownym i przenośnym. Zabijaniu fizycznym jak i w skutek wszystkiego co robimy. Wyrzucając plastik dostaje się on do oceanów w drobniutkich cząsteczkach  i zabija. Jest to dokument, który na prawdę chwyta za serca a muzyka jaka tam jest robi też swoją robotę. Jest to film z 2017 roku, nie jestem jednak pewien, czy jest on dostępny gdziekolwiek w wersji z polskim lektorem, ja oglądałem go w  oryginale. Na prawdę bardzo polecam.


Ulubieńcy z kategorii muzyka

Cały czerwiec słuchałem przede wszystkim jednej, aktualnie mojej ulubionej piosenki, którą jest utwór Hailee Steinfeld & BloodPop® - "Capital Letters". Zapewne wszyscy ją dobrze znacie, jest to jeden z większych radiowych hitów i został on wykorzystany w "Nowym Obliczu Grey'a", zresztą z tego filmu znam tą piosenkę. 


Kolejną piosenką, która towarzyszyła mi w czerwcu jest utwór Christiny Perri - "A Thousand Years". Przez propozycje na YouTube przypomniała mi się ta piosenka, którą znałem już kilka lat, jednak nie wracałem do niej często. Przez czerwiec jednak częściej jej słuchałem i stała się też dla mnie inspiracją do stworzenia nowej, wakacyjnej serii "Rozkochaj się w muzyce" na równoległym blogu MusicMonster. TUTAJ możecie zobaczyć pierwszy post z tej serii. 

Znalezione obrazy dla zapytania a thousand years

Muzycznie czerwiec też opanowała zdobywczyni drugiego miejsca na tegorocznej Eurowizji Eleni Foureira z piosenką "Fuego". Z ciepłym brzmieniem tej piosenki zbliżałem się coraz bardziej do upragnionych wakacji. Sama piosenka również świetnie się sprawdziła na projekcie w którym uczestniczyłem końcem czerwca w Czechach. Grecka grupa często włączała tą piosenkę przy każdej okazji, zresztą trudno się dziwić, skoro Eleni jest jedną z większych gwiazd w Grecji. 



Tą kategorię zamykam dwoma utworami wykorzystanymi w  serialu "13 powodów". Piosenkami, których słuchałem bardzo często w ostatnich dniach czerwca są Kodaline - "All I Want" oraz Lord Huron - "The Night We Met". Są to bardzo delikatne i smutne utwory, jednak ja je bardzo lubię. Poznałem je właśnie dzięki serialowi "13 powodów" i z chęcią do nich wracam. 



Ulubieńcy z kategorii fotografia
Pole zboża w okolicach Ołomuńca
Ulice Ołomuńca
Rzeka Morawa




Ulubieńcy z kategorii żywność

Czerwiec zakończył się razem z czereśniami, które to właśnie najbardziej zapadły mi w pamięć, jeżeli chodzi o żywność. Zjadałem je solo, w cieście, sorbetach czy innych deserach.  Był to również miesiąc, gdzie wróciłem do kawy mrożonej. Przecież nie ma nic bardziej orzeźwiającego w upalne dni niż kawa mrożona z kruszonym lodem i bitą śmietaną. 


Ulubieńcy z kategorii serial

Zdecydowanie ubiegły miesiąc był wypełniony serialem "13 powodów". Oglądnąłem cały 1 sezon, składający się z trzynastu, prawie godzinnych odcinków. Zdecydowanie polecam zobaczyć. Wiem, że wiele osób nie lubi koncepcji serialu, jednak do mnie ona przemawia.

Podobny obraz

To wszystko w dzisiejszych ulubieńcach. A jakich Wy mieliście ulubieńców w czerwcu? Dajcie znać w komentarzu.
Kamil

Bądź na bieżąco!:
Facebook <



Może Cię zainteresuje: 


Czytaj dalej »

Prezent z klasą! Na każdą okazję!

Witajcie Kochani w kolejnym pomyśle na prezent! Tym razem będzie to fotoksiążka ze strony Printu.pl. Zacznijmy od tego, że taka fotoksiążka jest dobrym pomysłem na prezent w większości sytuacji. Ta, którą Wam pokażę, jest zaprojektowana na 18 urodziny, ale w zależności od potrzeby idealnie sprawdzi się jako prezent na dzień mamy, który już coraz bliżej, czy po prostu jeśli chcecie sprawić radość bliskiej osobie. Sam wiem że dobrze również fotoksiążka sprawdza się jako prezent dla mamy na święta. Robi ogromne wrażenie na większości z nas, bo kto nie ceni sobie wspomnień? 


Zaprojektowanie takiego produktu nie jest niczym trudnym. Przede wszystkim Printu ma bardzo prostą aplikację, która nie wymaga instalowania na waszych komputerach żadnego dodatkowego programu, ponieważ działa w przeglądarce. Kiedy już zaczniecie ją projektować, możecie posłużyć się jednym z kilkudziesięciu szablonów, na każdą okazję. Możecie również stworzyć jedyną, niepowtarzalną pamiątkę zupełnie od zera. 


Gotowy produkt jest bardzo wysokiej jakości, i nawet jeśli użyjecie w nim zdjęć przeciętnej jakości wszystko wygląda bardzo profesjonalnie. Fotoksiążka jest bardzo przyjemna w dotyku co robi wielkie wrażenie, kiedy się ją przegląda. Jeżeli na którymkolwiek etapie tworzenia czy zamawiania produktu macie jakieś pytania, czeka na was cała załoga Printu, którzy zawsze chętnie pomogą, doradzą czy wyjaśnią Wam każdą wątpliwą kwestię. 


Jeżeli chodzi o zamawianie takiej fotoksiążki to dokonujecie bezpiecznego zakupu. Po wpłacie na mail z wiadomością że mój produkt już jest gotowy czekałem bodajże 3 dni. po 5 dniach miałem już gotowy produkt przed sobą. Fajną opcją jest też zamówienie fotoksiążki od razu do osoby, którą chcecie obdarować. W takim wypadku zaznaczacie odpowiednie okienko przy realizacji transakcji a fotoksiążka jako prezent zostaje dostarczona prosto do osoby, którą chcecie obdarować! Jest to dobre zaoszczędzenie czasu w przypadku, kiedy Wam na nim zależy. Myślę, że jeżeli odpowiedni dopasować terminy z załogą Printu Wasza książka mogła by przyjść w danym dniu do adresata. 

Myślę że wystarczająco opowiedziałem Wam o fotoksiążce Printu, a żeby się przekonać, sprawdźcie to sami na ich stronie - Printu.pl. Ja takową zapewne znów zamówię jako prezent dla mamy na urodziny

Zapraszam jeszcze do obserwacji bloga i naszej strony na Facebooku - MusicMonster. Piszcie w komentarzach, czy spodobał by się Wam taki prezent!  
Pozdrawiam, Kamil
Czytaj dalej »

Weekly Blog ~ Jak przetrwać Eurowizyjny tydzień?

Witajcie Kochani w podsumowaniu minionego tygodnia, w którym na pierwszym planie była Eurowizja. Za nami już dwa półfinały, a dzisiaj jest długo wyczekiwany finał tego konkursu. Ja mam taką małą swoją rutynę związaną z tygodniem eurowizyjnym. Zaczynamy w niedzielę, oficjalnym otwarciem tzw. Red Carpet (w tym roku Blue Carpet), czyli przechadzką gwiazd danej edycji konkursu po "czerwonym dywanie". Transmisja tej uroczystości jest dostępna zawsze na oficjalnym kanale konkursu na YouTube. 


W poniedziałek mamy pierwszą poważną transmisję. Jest to jurorski pierwszy półfinał. Transmisję można śledzić w wielu zagranicznych oraz polskich mediach eurowizyjnych. Oczywiście nie można wtedy oglądać obrazu, ale lepiej jest tak dobrze wsłuchać się w piosenki. Oceniam wtedy piosenkę + wokal. Potem we wtorek mamy już telewizyjną transmisję, którą można śledzić zazwyczaj w telewizyjnej jedynce. Wtedy do wcześniejszych not dodaję jeszcze wyraz wizualny i robię swój ranking próbując wytypować 10 finalistów. Z roku na rok, coraz lepiej wychodzi mi typowanie. W tym roku w obydwu półfinałach wytypowałem 9 na 10 finalistów co jest świetnym wynikiem. Zaskoczyły mnie tylko awansy Serbii (obstawiałem w to miejsce Maltę) oraz Czech (tutaj stawiałem na Chorwację). Po telewizyjnej transmisji przełączam się na konferencje finalistów z losowaniem połowy startowej do finału. To również jest dostępne na oficjalnym kanale na YouTube - Eurovision Song Contest. W środę i czwartek analogicznie do poniedziałku i wtorku śledzę drugi półfinał. W piątek nadchodzi czas na jurorską transmisję finału, a dzisiaj wieczorem zobaczymy wszyscy już finał. 

Wczoraj również dostałem przesyłkę z Printu, którą widać wyżej, o której napiszę Wam dokładniej już wkrótce. A tym czasem zapraszam Was na stronę fb MusicMonster, którą możecie polubić, by być na bieżąco! A Wy oglądacie Eurowizję? Dajcie znać w komentarzach. 
Pozdrawiam, Kamil

Czytaj dalej »

Ulubieńcy kwietnia!

Witam Was w nowej formie postu na blogu, mianowicie ulubieńcy kwietnia. Postanowiłem napisać post tego typu, ponieważ chciałbym zwrócić Wam uwagę na kilka piosenek, filmów i zdjęć, które były ze mną w minionym miesiącu! 

Ulubieńcy filmowi!

Zdecydowanie w tym miejscu postawię film "Ciemniejsza strona Grey'a". Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do całej serii filmów z tytułowym Grey'em, ale kiedy miałem ochotę oglądnąć jakiś film, były one polecane na większości portali. Po zobaczeniu "50 twarzy" jej dziwne zakończenie zachęciło mnie do oglądnięcia "Ciemniejszej strony", a ta "Nowego oblicza". I dzień później oglądnąłem jeszcze raz "Ciemniejszą stronę". Jest to mimo nafaszerowania erotyzmem, bardzo romantyczny film, gdzie właśnie w drugiej części romantyczna strona przeważa nad erotyczną, zaś trzecia odsłona Grey'a jest już zbyt przekombinowana, stąd mojemu gustowi najbardziej przypadła "Ciemniejsza strona". Całą fabułę filmu zdobi GENIALNY soundtrack. Najlepsze co utkwiło mi w pamięci to właśnie muzyka.


Ulubieńcy muzyczni!

Jeżeli miałbym wskazać jedną piosenkę jako ulubieniec miesiąca, było by to "All The Feels" Renaidy. Jest to piosenka z tegorocznej edycji Melodifestivaen - największego Szwedzkiego konkursu muzycznego, którego zwycięzca reprezentuje Szwecję na Eurowizji. Początkowo jakoś bardzo za nią nie przepadałem i na pewno nie postrzegałem jej w kategorii piosenki eurowizyjnej. Jednak po zakończeniu selekcji, wróciłem do niej i przekonała mnie do siebie.


Pod koniec zeszłego miesiąca swoją premierę miał album Saary Aalto zatytułowany "Wild Wild Wonderland". Jest to 13 różnych muzycznie propozycji, które łączą się w genialną całość. Na płycie można znaleźć też wszystkie trzy piosenki, które brały udział w fińskich preselekcjach, w tym roku skupionych właśnie na Saarze, "Monsters", "Queens" i moją ulubioną "Domino".

Ulubieńcy fotograficzni!

Tutaj zapraszam do zobaczenia kilku zdjęć z naszego Instagramu:





To wszystko w dzisiejszych ulubieńcach! Zapraszam Was do śledzenia naszego Instagramu (MusicMonster) po więcej zdjęć oraz strony na Facebooku (Muzyka wg. MusicMonster) po kolejne materiały! Życzę miłego dnia! 

Kamil
Czytaj dalej »

Weekly Blog ~ Byłem na średniowiecznym orszaku!

Witajcie kochani! Ta piękna pogoda, która jest ze mną od tygodnia, przełożyła się na nowe nakłady energii, i nową chęć do pisania dla Was. Zapraszam Was więc na wiosenne Weekly Blogi! W weekendy będę pisał dla Was podsumowanie minionego tygodnia. W tym, wszystko powoli budzi się do życia i zakwitają pierwsze żonkile! 

Poza świetną pogodą w tym tygodniu głównym tematem było średniowiecze, dlaczego? Ponieważ spędziłem go na przygotowaniach do IV Orszaku Długosza, gdzie ulicami Nowego Sącza przeszedł średniowieczny orszak! A działo się tam wiele. Nie tylko przejście ulicami miasta, ale też na rynku można było wziąć udział w średniowiecznych konkurencjach, m.in. bieg z jajkiem, czy moja ulubiona - toczenie kapusty. Punktem kulminacyjnym były średniowieczne tańce, w których oczywiście wziąłem udział. Kilka tygodni prób synchronizacji połączenia kilku średniowiecznych tańców zwieńczył występ na Sądeckim rynku.


W wolnym czasie oglądałem... vlogmasy. Może jest to trochę dziwne, a nawet bardzo, ale w grudniu niestety nie dam rady oglądnąć wszystkich vlogmasów, które chcę oglądnąć, więc nadrabiam to przez cały rok, kiedy mi na to przyjdzie ochota. Z drugiej strony do świąt zostało już 253 dni, nie ma co zwlekać. A tak całkiem serio to wracam do muzyki z dobrym słonecznym brzmieniem. I zdecydowaną gwiazdą tego tygodnia jest SaRaha z piosenką "Kizunguzungu". Wnosi do mojej playlisty wiele słońca. Za pierwszym razem wydaje się dziwna, ale po kolejnym uzależnia. Lubię afrykańskie brzmienia, ta piosenka jest jedną z lepszych z tej kategorii. 


Na dzisiaj to wszystko! Zapraszam do obserwacji bloga czy polubienia strony na Facebooku, by być na bieżąco, oraz do komentowania. A czy Wy też już czujecie tą wiosnę? Dajcie znać w komentarzach!
Pozdrawiam, Kamil
Czytaj dalej »

Jak uczę się języków obcych?

Języki obce dają duży kredyt na przyszłość, bo tak na prawdę nie wiemy czy będziemy ich używać w przyszłości, ale ich znajomość jest podstawą w dzisiejszym świecie. Dzisiaj przedstawię Wam moje metody nauki języków, i kilka zasad którymi się kieruję, by osiągnąć sukces. Aktualnie jestem uczniem drugiej klasy liceum, więc szkoła pomaga mi w poszerzaniu umiejętności językowych z zakresu języków angielskiego i francuskiego. Sam dla siebie jednak uczę się ukraińskiego, oraz zamierzam zacząć przygodę z hiszpańskim. Znam też podstawy języka niemieckiego i w przyszłości zamierzam powrócić do nauki tego języka.

Zacznijmy od tego jakie mam zasady:
Po pierwsze: Nic na siłę - jeżeli nie mam ochoty na naukę danego języka, to tego nie robię, uczenie się 'na siłę' nie przyniesie żadnego efektu. 
Po drugie: Musi być kolorowo - jestem typowym wzrokowcem i jeżeli wszystko będę miał na czarno, nic nie zapamiętam, jeżeli natomiast moje notatki nie są jednolite, każda strona od razu koduje mi się w głowie.
Po trzecie: Bloki tematyczne - nie uczę się przypadkowych słów a stawiam na bloki tematyczne, wtedy jedno słowo, którego nauczymy się z danego bloku ciągnie za sobą następne.
Po czwarte: Nie tylko język, ale też kultura - żeby łatwiej nauczyć się danego języka warto dużo słuchać - najlepiej się tutaj sprawdzają piosenki, czy telewizja internetowa, ale nic na siłę i nie zbyt dużo; warto też czytać o krajach, w których używa się języka, którego się uczymy, i tak francuski kojarzy mi się z bagietką, a hiszpański ze słońcem.


No dobrze, a jak się uczyć języków, jakie są moje metody nauki:
  • Chyba najpopularniejszy sposób nauki to fiszki. Ja używam do tego aplikacji na telefonie, których jest mnóstwo dostępnych w Google Play, ale tradycyjne fiszki na karteczkach też nie są złe.
  • Banki słów - czyli długie listy słów podzielone kategoriami, po pierwsze przydają się w pisaniu tekstów, po drugie, pozwalają na szybkie powtarzanie słówek.
  • Uczycie się kilku języków? Porównujcie słówka między sobą, często są podobne do siebie, i znając słówko po angielsku, przypominam sobie że było podobnie w języku w którym go potrzebuję, przez co przypominam sobie to słówko.
  • Skojarzenia - nie zawsze się sprawdzają ale są takie słowa, że skojarzenia to najlepsza metoda nauki. Na przykład powiem, jak nauczyłem się jak są rodzice po francusku ~ rodzice są parą (parents). Parents czytamy po francusku parą i szybkie skojarzenie pozwoliło mi to łatwo zapamiętać.
  • Jeżeli znacie już trochę dany język, zmieńcie sobie język na Facebooku właśnie na ten którego się uczycie, przez co nauczycie się wielu słów, których znaczenie będziecie znali, przecież komunikaty Facebook'owe w każdym języku są takie same. 
  • Lubicie oglądać filmy? Przełączcie się na napisy, bez lektora po pierwsze lepiej się będzie oglądało film, po drugie coś z niego może zostać.
  • Pobawcie się w 'własnoręczne' tłumaczenie piosenek. Jedyne co wam będzie potrzebne to tłumacz, ale większa zabawa będzie, jeżeli spróbujecie się domyślić znaczenia, i po sprawdzeniu poprawnego tłumaczenia możecie się w zabawny sposób nauczyć nowych słów. 
To jest kilka metod z wielu, czym bardziej się 'wkręcicie' w dany język, tym łatwiej będziecie się go uczyć i odnajdywać nowe sposoby poznawania go. Mam nadzieję że chociaż trochę pomogłem, dziękuję za przeczytanie postu i zachęcam do obserwowania bloga czy naszego Facebooka, aby móc zobaczyć kolejne posty. 

A jakich Wy uczycie się języków? Czy korzystacie z jakiejś z wyżej wymienionych metod? Dajcie znać w komentarzach. 
Czytaj dalej »

Daily Blog ~ 16 luty ~ Ja chcę już wiosnę!

Witajcie kochani, jak widzicie mamy małe zmiany, i od dzisiaj w życie wchodzi nowy rozdział w MusicMonsterze! Dla Waszej wygody rozdzielamy bloga, wszystko co kulturowe znajdziecie na podstawie bloga, a wszystko co lifestylowe tutaj! Nawigacja na blogach właśnie się zmienia, żeby ułatwić Wam przełączanie się między tymi dwoma światami! 

Wracam do Was z Daily Blogami! I wiecie co? Tęsknię już za wiosną, z kilku powodów, bo mimo tego że bardzo lubię zimę, brakuje mi przede wszystkim tego wiosennego ciepła i nowej energii. Zimowy klimat zazwyczaj ludziom nie sprzyja, a wiosna przynosi im ciepło. Nie chodzi mi tutaj o temperaturę, ale o ciepło jakim ludzie mogą się ze sobą wymieniać. Przede wszystkim wiosną więcej się uśmiechamy, a każdy uśmiech do nas wraca. Każdy cieplejszy dzień daje nam więcej radości, promienie słoneczne zaglądają do okien, pojawiają się pierwsze kwiatki na łąkach, kwitną drzewa, ogólnie natura wraca do życia, a my z nią. Każda wiosna zawsze daje kopa i więcej motywacji do życia, bo świat już nie jest ponury, tylko wszystko jest piękne i kolorowe. 


Tyle że na razie jest zupełnie inaczej, bo śniegu jest coraz więcej, gdyby to był grudzień - skakał bym z radości. Teraz tak sobie myślę, że nie potrafię się już cieszyć zimą po świętach. Mam tak zakodowane że wraz z końcem świąt powinna się kończyć zima, i w sumie dla mnie się kończy, tyle że śniegu przybywa a temperatury spadają. Ale mimo tej szarości, a może bardziej bieli, ja już powoli zaczynam odnajdować w sobie słońce i nową radość, swoją drogą ciekawe jak długo.

Z tego co pamiętam w tamtym roku, 'wiosenna euforia' dopadła mnie wraz ze słońcem w maju, a w tym w lutym, no trochę dziwne. Ale z drugiej strony świąteczna atmosfera dopadła mnie we wrześniu, ja chyba lubię wszystkie okresy zaczynać sporo wcześniej. Tak w sumie mój rok kręci się w koło między świętami a wiosną gdzie jest Eurowizja. Ja mam tak, że jak słucham sobie czegoś z Eurowizji to w głowie mam słońce, a jak czegoś świątecznego to śnieg, nie zważając na porę roku

No dobra, ale pomyślicie, co takiego niesie ze sobą wiosna, dla tych, którym ta cała Eurowizja że tak powiem 'lata'. Otóż jest kilka wydarzeń, które są kojarzone z wiosną. Zacznijmy od dnia kobiet, gdzie główną rolę odgrywają kwiaty, potem Wielkanoc, gdzie większość będzie miała trochę wolnego i okazję do spotkania się w rodzinnym gronie, potem majówka, dla większości chwila relaksu, że nie wspomnę o ulubionym święcie każdego ucznia - dniu wagarowicza. No i ulubione dla każdej kury domowej wiosenne porządki. 

Na dzisiaj to wszystko,  dajcie znać co Wy lubicie bardziej zimę i śnieg czy wiosnę i słońce? Widzimy się w następnym Daily Blogu.
Kamil
Czytaj dalej »